Całkiem inny prezent dla żony
Moja żona była strasznie marudną istotą. Nigdy nie podobało jej się nic, co jej sprezentowałem. Zawsze tylko narzekała i wypominała mi, że się nie staram, że nie wiem, czego potrzebuje, że nie potrafię być romantyczny. Za każdym razem miała coś do zarzucenia mojemu prezentowi, nie ważne czy był z okazji urodzin, imienin, rocznicy ślubu czy świąt. Miałem już tego serdecznie dosyć. Gdybym się naprawdę nie starał i kupował pierwszą lepszą rzecz, która wpadła mi w ręce, to jeszcze byłbym w stanie zrozumieć jej zachowanie. Ja jednak za każdym razem naprawdę szczerze się starałem. Próbowałem wymyślić coś oryginalnego, coś zabawnego, coś romantycznego, coś wyjątkowego - za każdym razem żona bardzo dobitnie dawała mi do zrozumienia, że nic z moich starań nie wyszło, że byłem beznadziejny. Tym razem, gdy zbliżała się okazja, z powodu której znów musiałem zakupić prezent dla żony, postanowiłem dać sobie spokój ze wszystkimi staraniami. Kupiłem bardzo ładną, lecz niewyróżniającą się kopertę, włożyłem do niej pieniądze i w ten oto sposób gotowy był mój prezent dla żony. Gdy żona otworzyła kopertę, z wrażenia zaniemówiła. Ja natomiast ze stoickim spokojem poinformowałem ją, że skoro żaden z moich prezentów jej się nie podobał, powinna sama pójść i coś sobie kupić.
