Samobójstwo w Szczecinie
Bardzo poważny wypadek miał miejsce zeszłej nocy z dwudziestego trzeciego na dwudziestego czwartego grudnia. Kiedy wszyscy poczynali przygotowania do wigilii, odpoczywali, na pewnym osiedlu w Szczecinie miało miejsce okropne zdarzenie. Z werandy na trzecim piętrze pewien osiemnastolatek wyskoczył, chcąc popełnić samobójstwo. Nie przewidział jednak, że na dole są krzaki a zaraz koło nich świeży puch śnieżny, zrzucony z dachu. Mimo tego, że wypadek wyglądał groźnie chłopakowi nic się nie stało, ponieważ spadł właśnie na te amortyzujące naturalne bariery. Śledztwo, które zaczęło badać sprawę, wraz z psychologami, ustaliło, że chłopak cierpiał na przedłużająca się depresję, która zaczęła się przeradzać w depresję maniakalną. Patrząc na jego sytuację z boku, każdy powiedziałby: "co ten chłopak robi, przecież ma wszystko, pieniądze, kochających rodziców, którzy niczego mu nie żałują:. Tak na prawdę nie miał wszystkiego, bo brakowało mu miłości i uwagi jaką powinni poświęcić mu rodzice. Dodatkowo miał problemy w szkole, nie akceptowali go rówieśnicy, problem narastał, aż spowodował takie zdarzenie, szkoda, że rodzice musieli przeżyć coś takiego aby uświadomić sobie jak bardzo zaniedbują syna.
